Olivier i zeszyt z marzeniami …

„To jest moja książka. Zacząłem ją pisać siódmego stycznia, a skończyłem dwunastego kwietnia. Są tu różne listy, opowieści, zdjęcia, pytania i fakty. I moja historia…(…) Mam na imie Olivier. Mam 11 lat. Lubię opowieści i różne niesamowite fakty. Choruję na białaczkę. Teraz, kiedy to czytasz pewnie już umarłem…”

– Tak rozpoczyna się ta wzruszająca historia, 11-letniego chłoca Oliviera. Chłopiec, choruje na nieuleczalną odmianę białaczki. Jest jednak pełen wiary w siebie i … w marzenia. „Bo marzyć znaczy żyć!” – tak brzmi motto nie tylko samego głównego bohatera ale również motto całej tej książki. Nie brak w niej wzruszeń.

Nie brak w niej piękna. Nie brak też mądrości, która chociaż płynie z ust, myśli i serca 11-latka, to jest to mądrość, której brakuje wielu z nas – ludzi już dorosłych i bardzo dojrzałych… Nie brak w niej też historii śmiesznych i pełnych humoru. Czytając tą książkę, ma się wrażenie, że oto, staje przed nami mądry i doświadczony nauczyciel, który przeprowadza nas przez tajniki tego jak spełniać własne marzenia . Olivier, chociaż choruje i wie, że umrze i nic tego nie zmieni, jest bardzo pogodnym chłopcem. Umie tym optymizmem zarazić innych. Jest to wyjątkowy i ujmujący dziennik, dziennik, który powinien trafić w ręce każdego z nas, a szczególnie ludzi, dla których słowo MARZENIE już niewiele znaczy. „Olivier swoimi marzeniami wypierał lęk, zagłuszał ból, wypełniał pustkę. To bardzo ważne, aby mieć marzenia i umieć marzyć.”…


Dodaj komentarz